Poławiacze pereł

Okazuje się, że również sztuka bazuje w dużej mierze na tym, co jest tradycją albo historią. Albo jednym i drugim jednocześnie. Przykładem mogą być chociażby słynni azjatyccy poławiacze pereł, których pracą i zawodem jednocześnie było nurkowanie na coraz to większe głębokości i poławianie stamtąd pereł, które następnie były używane do zdobnictwa różnego rodzaju kosztowności dla wysokich sfer danego państwa. Zawód poławiacza pereł oczywiście wydaje się potencjalnemu Europejczykowi bardzo romantyczny, ale smutna prawda o tej profesji jest taka, że to niestety jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów świata, w którym od stuleci życie straciło wiele osób. Zwłaszcza młodych mężczyzn, którzy aby móc zarobić, móc żyć godnie i przede wszystkim, móc założyć rodzinę, nierzadko podejmowali się tego zawodu, który mimo, że szalenie niebezpieczny, był również niezwykle opłacalny. Tym zawodem zachwycili się właśnie Bizet oraz de Carre i stworzyli trzyaktową operę pod takim właśnie tytułem Poławiacze pereł. Oczywiście, mamy tu do czynienia z nieszczęśliwą miłością i z walką o nią pomiędzy dwoma poławiaczami pereł. Historia jest oczywiście na wskroś tragiczna i tak też się kończy, ale z drugiej strony pokazuje piękno i niezwykłość zawodu jakim jest bycie poławiaczem pereł właśnie. To oni bowiem narażając swoje, młode zazwyczaj życie, nurkują po piękno po to, by je wydobyć na światło dzienne. Dzieje się tak mimo upływu wielu lat, a w Azji nadal bycie poławiaczem pereł odbywa się tak samo jak za setek lat. Bez sprzętu i tylko na zasadzie mocnych płuc.